n Fryvolny Portalos - Recenzje filmowe
video.jpg







breaking_bad.jpg

BREAKING BAD

(serial TV)

Reżyseria: Terry McDonough, Michelle MacLaren (i inni)
Scenariusz: Vince Gilligan, Peter Gould (i inni)

Występują: Bryan Cranston, Aaron Paul, Anna Gunn, Dean Norris

Fabułę serialu streścić można bardzo krótko. Nauczyciel chemii dowiaduje się, że jest chory na raka. W trosce o przyszłe losy swojej rodziny postanawia wykorzystać wiedzę chemiczną do rozpoczęcia mocno nielegalnego procederu, który pozwoli mu szybko zarobić duże pieniądze. Więcej zdradzać nie wypada, bo oto przed Wami (ci, którzy jeszcze nie oglądali - aż Wam zazdroszczę!) serial, który w pełni zasługuje na miano kultowego. Aktorski majstersztyk. Komedia i dramat w jednym. Niesamowite zwroty akcji. Oryginalny sposób narracji (to po prostu trzeba zobaczyć!). Fantastyczna ścieżka dźwiękowa (już przechodzi do ścisłej top-klasyki soundtrackowej). Jednym słowem 5 sezonów rozrywki na najwyższym światowym poziomie. Dodajmy jeszcze do tego jeden z najbardziej niesamowitych finałów w historii serialów i już pewnie macie pełny obraz. Niewątpliwie najmocniejszą stroną "Breaking Bad" są postacie wykreowane przez aktorów, na czele z Walterem Whitem i Jesse Pinkmanem oczywiście. Do moich ulubionych koniecznie muszę jeszcze dodać Hanka Schradera, Mike'a Ehrmantraut i Saula Goodmana. Ta ostatnia postać doczekała się nawet własnego serialu ("Better Call Saul"), którego start jest zaplanowany na luty 2015.




homeland.jpg

HOMELAND

(serial TV)

Reżyseria: Michael Cuesta i inni
Scenariusz: Alex Gansa i inni

Występują: Claire Danes, Damian Lewis, Mandy Patinkin, David Marciano

Kolejny serial, nawet dla tych ludzi, którzy nie cierpią seriali ;) Odkąd HBO zaczęło w tej dziedzinie bezapelacyjnie rządzić, inne stacje próbują gonić konkurencję. Niektórym całkiem nieźle to wychodzi. Showtime doczekało się swojego hitu serialowego, a jest nim właśnie Homeland. Tematyka agencji specjalnych, terrorystów itd. zazwyczaj prezentowana jest w sposób ciężkostrawny. Producentom Homeland udało się stworzyć trzymającego w napięciu uzależniacza z wyśmienitą grą aktorów (hmmm... większości z nich na pewno). Sierżant Nicholas Brody (Damian Lewis) zostaje odnaleziony po 8 latach niewoli w Iraku. Po powrocie do kraju rozpoczyna błyskawiczną karierę polityczną. Ambitna agentka CIA - Carrie Mathison (w tej roli GENIALNA Claire Danes) podejrzewa, że Brody został poddany praniu mózgu i przeszedł na stronę terrorystów. Rozpoczyna się niebezpieczna gra...



R E K L A M A





walking_dead.jpg

THE WALKING DEAD

(serial TV)

Reżyseria: Frank Darabont i inni
Scenariusz: Frank Darabont i inni

Występują: Andrew Lincoln, Norman Reedus, Laurie Holden, Chandler Riggs, Steven Yeun, Lauren Cohan, Scott Wilson, David Morrissey, Michael Rooker

Serial o zombiakach? No... no tak. W sumie tak. Zacznijmy jednak od rzeczy istotniejszych. Twórcą serialu jest Frank Darabont odpowiedzialny za takie filmy jak "Skazani na Shawshank", "Zielona Mila", czy "The Mist". Fakt ten już chyba nieco rozjaśnia w głowach z czym mamy do czynienia. Inna osoba, która tu nieźle miesza to Gale Anne Hurd (produkowała m.in. "Terminatora" i "Obcego"). Mamy więc niezłą mieszankę klimatu wymienionych wcześniej produkcji. Zombie, owszem, opanowały świat, ale są jedynie tłem dla rozgrywek międzyludzkich, które stanowią o sile oddziaływania tego serialu. Co ciekawe pierwowzorem był komiks "Żywe trupy", który odniósł olbrzymi sukces (i pewnie dlatego zwrócił uwagę producentów filmowych). Były policjant - Rick wraz z rodziną i spotkanymi po drodze przypadkowymi ludźmi próbują jakoś przetrwać, odnaleźć bezpieczne miejsce. Okazuje się jednak, że nie tylko zombie stanowią zagrożenie. Ludzie postawieni "pod ścianą" mogą być jeszcze gorsi...




melancholia.jpg

MELANCHOLIA

Reżyseria i scenariusz: Lars von Trier
Muzyka (nagrania): Richard Wagner

Występują: Kirsten Dunst, Charlotte Gainsbourg, Kiefer Sutherland, Alexander Skarsgard, Stellan Skarsgard

Każdy film von Triera jest niewątpliwie dużym wydarzeniem w świecie filmowym. Przez "Antychrysta" ledwo przebrnąłem, choć nie mogę powiedzieć, że to film słaby. Po prostu był dla mnie zbyt męczący. Po "Melancholii" oczekiwałem więcej. Mamy tutaj, podobnie jak w kontrowersyjnym "Antychryście" całą masę genialnych wprost ujęć, obrazów "malowanych" po mistrzowsku i jednocześnie z pewną dozą szaleństwa. Z jednej strony główną bohaterkę Justine (Kirsten Dunst), z drugiej jej siostrę Claire (Charlotte Gainsbourg) i całą resztę towarzystwa. Generalnie akcja filmu skupia się na weselu młodszej z sióstr i jej huśtawce emocjonalnej. Von Trier nadaje jednak drugiego wymiaru "depresji" Justine. Okazuje się bowiem, że to, co społeczeństwo uznaje za chorobę, może być niepojętą dla niego siłą. Film jest naszpikowany symbolami, które można różnie interpretować. Pada w nim również ciekawe zdanie wypowiedziane przez Justine, że "Ziemia jest zła". Myślę, że to tylko jeden z wielu dowodów na poparcie hipotezy, iż główna bohaterka wraz z jej "wyjątkowym stanem" są tak naprawdę częścią ciemnej, bezwględnej energii Kosmosu. To, co dla innych jest tragedią, dla Justine być może prowadzi do zbawienia. Niewiele jest takich filmów, które na długo pozostają w nas i skłaniają do głębszych przemyśleń. "Melancholia" zdaje się sięgać jeszcze głębiej. Siłę obrazu potęguje monumentalna muzyka Wagnera. Dla mnie to najlepszy film von Triera (nareszcie w szczytowej formie!), ale skoro temat sił rządzących Wszechświatem jest jednym z moich ulubionych, to nie mogę być w tym przypadku wystarczająco obiektywny ;)




samotnosc_liczb_pierwszych.jpg

LA SOLITUDE DES NOMBRES PREMIERS

(PL: "Samotność liczb pierwszych")

Reżyseria: Saverio Costanzo
Scenariusz: Saverio Costanzo, Paolo Giordano
Na podstawie powieści: Paolo Giordano
Muzyka: Mike Patton

Występują: Alba Rohrwacher, Luca Marinelli, Arianna Nastro, Vittorio Lomartire

Główni bohaterowie - Alice i Mattia są jak tytułowe "liczby pierwsze". Są do siebie podobni, ale ciągle coś ich rozdziela. Oboje poranieni przez los, rodziców, otaczający ich świat. Alice w dzieciństwie zmuszana przez ojca do jazdy na nartach uległa wypadkowi. Presja wpędza ją w anoreksję. Mattia to z kolei matematyczny geniusz z ogromnymi wyrzutami sumienia spowodowanymi wypadkiem, również sięgającym czasów dzieciństwa. Mając pod opieką upośledzoną umysłowo siostrę raz zachował się nieodpowiedzialnie i doszło do tragedii. Film stawia dramatyczne oskarżenie skierowane przeciwko dorosłym, którzy niewątpliwie w wielu przypadkach obarczają swoje pociechy zbyt wielkimi ciężarami. Czasem dla własnej wygody, czasem chodzi o niespełnione ambicje, często o zwykłą obojętność. Czy emocjonalni rozbitkowie przezwyciężą przeciwności losu, nieprzychylność świata i własne słabości, by być razem? Czy też zawsze będą jak te "liczby pierwsze"?




droga_zycia.jpg

THE WAY

(PL: "Droga życia")

Reżyseria i scenariusz: Emilio Estevez
Na podstawie książki: Jack Hitt - "Off the Road: A Modern-Day Walk Down the Pilgrim's Route"

Występują: Martin Sheen, Deborah Kara Unger, Tcheky Karyo, James Nesbitt, Spencer Garrett, Yorick van Wageningen, Emilio Estevez

Główny bohater tego "filmu drogi" - lekarz Tom (Martin Sheen) załamuje się na wieść o śmierci syna Daniela (Emilio Estevez). Przepełniony bólem udaje się do Europy po jego prochy. Daniel zginął w Pirenejach podczas pielgrzymowania drogą Camino de Santiago (mówiąc po naszemu: na Szlaku Świętego Jakuba). Tom docierając na miejsce postanawia dokończyć pielgrzymkę syna zabierając ze sobą urnę z jego prochami do celu pielgrzymki - Santiago de Compostela. A jest to nie lada wyzwanie - cały szlak liczy sobie 800 km. Na dodatek Tom wydaje się być początkującym "trekkingowcem". Wyruszenie w tę drogę traktuje jako dokończenie dzieła syna i uczczenie jego pamięci. Ze złością odrzuca jakiekolwiek przejawy wymiaru duchowego tej podróży. Po drodze spotyka kilka barwnych postaci, które na początku go drażnią, jednak ostatecznie wszyscy zdają się tworzyć zgraną grupę. Ich motywy dotarcia do celu pielgrzymki są równie barwne jak oni sami. Niektóre wręcz głupie i banalne, najcześciej nie mające nic wspólnego z wiarą. Co znajdą na końcu tej drogi, jeśli tam w ogóle dotrą?




game_of_thrones.jpg

GAME OF THRONES


(PL:"Gra o Tron")
(serial TV - HBO)

Reżyseria: Thomas McCarthy, Brian Kirk, Daniel Minahan, Timothy Van Patten, Alan Taylor
Scenariusz: George R.R. Martin, Bryan Cogman, David Benioff, D.B. Weiss
Na podstawie powieści: George R.R. Martin "Gra o tron"
Muzyka: Ramin Djawadi

Występują: Sean Bean, Lena Headey, Peter Dinklage, Michelle Fairley, Mark Addy, Nikolaj Coster-Waldau, Emilia Clarke

Jaka jest złota zasada dobrego serialu? Sprawić, by widz nie myślał o niczym innym, tylko o następnym odcinku. Najwyraźniej HBO wie jak się do tego zabrać. Powiem szczerze, że rezultat przerósł moje najśmielsze oczekiwania. O co tyle krzyku? Ano mamy tu wszystko. Akcja, flaki, ucinane głowy, polityka, przygody, legendy, romanse, intrygi, waśnie rodów, humor... Nie jest to na pewno serial dla młodych widzów (dużo szczegółowo malowanych brutalnych scen i sporo seksu, równie dosłownego). Rozmach realizacji budzi szacunek. Gra aktorów również, choć nie znajdziemy tu wielu gwiazd. Sean Bean pasuje do roli Eddard'a Stark'a jak ulał. Genialną kreację tworzy Peter Dinklage (karzeł - Tyrion Lannister). Dla mnie to taki nowy "Dr House" :) Tyrion jest wprawdzie karłem, ale nadrabia bystrym umysłem, ogromną wiedzą i poczuciem humoru. Generalnie "Gra o Tron" opowiada o walce siedmiu rodzin szlacheckich, mniej lub bardziej ze sobą powiązanych. Wszyscy ostrzą sobie zęby na tron ukuty z mieczy. Jest on bardzo dosłownym symbolem panowania nad całym Westeros. Dwa pierwsze sezony już za nami (w sumie 20 odcinków, a każdy trwa godzinę). Obecnie trzeba się uzbroić w cierpliwość. Ja już po pierwszym sezonie nie wytrzymałem i przeczytałem wszystkie dostępne części całej sagi (zwanej "Pieśnią Lodu i Ognia"). Z jednej strony ubawiłem się setnie, z drugiej zaś popsuło mi to nieco odbiór drugiego sezonu serialu (czułem się jak jasnowidz, który wie co dokładnie powie za chwilę dana postać). Podobnie będę się czuł oglądając trzeci sezon (od 1 kwietnia 2013), ponieważ słowo pisane znaaacznie wyprzedza wydarzenia w serialu. Istnieją oczywiście różne rozbieżności między tekstem źródłowym a serialem, ale nie są one moim zdaniem niewybaczalne. Z niecierpliwością czekam zarówno na kontynuację książkową sagi jak i ciąg dalszy serialu. Zapytacie czy lepiej najpierw czytać, czy oglądać? Nie ma na to pytanie zadowalającej odpowiedzi. Na pewno obie czynności nie będą czasem zmarnowanym!




alien_visitor.jpg

ALIEN VISITOR (aka "EPSILON")


(PL:"Epsilon")

napisy.png

Scenariusz i reżyseria: Rolf De Heer

Występują: Ullie Birve, Syd Brisbane, Alethea McGrath,
Phoebe Ferguson, Chloe Ferguson

Sporo czasu zajęło mi odnalezienie tego filmu w przepastnych czeluściach sieci ;) Wiele lat temu widziałem go w naszej TVP i zrobił na mnie ogromne wrażenie. Niestety za Chiny ludowe nie mogłem przypomnieć sobie jego tytułu, więc temat się rozmył. Na szczęście żyjemy dziś w czasach, kiedy wystarczy opisać film w kilku zdaniach na jakimś forum i przy odrobinie szczęścia w ciągu kilku minut otrzymać wskazówkę (tak było w tym przypadku). Niestety ta australijsko-włoska produkcja z 1997 roku nie została u nas w żaden sposób wydana (przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo). Film na nośnikach VHS oraz DVD funkcjonuje pod tytułem "Alien Visitor" (wydany przez Miramax). W telewizjach polskojęzycznych (TVP, Zone Europa) można go było obejrzeć jako "Epsilon". Zdobycie ripa z DVD graniczy z cudem, ale zapewniam, że nie jest niemożliwe. Również w świecie kolekcjonerów taśm video uznawany jest jako "hard-to-find-VHS", co czyni z "Epsilonu" niezły rarytas. Być może sytuację poprawi kolejne wydanie na DVD (maj 2011) przez Platinum Disc Corp (no dobra, region 1: USA i Kanada, ale czy zostanie w końcu wydany w Polsce? Ja chętnie bym kupił!).

Jak to mówią: "umiesz liczyć, licz na siebie". Postanowiłem, że sam zrobię polskie napisy. Jedyne napisy, jakie udało mi się w sieci znaleźć, to... czeskie titulky, ale dobre i to - odpadła żmudna robota dopasowywania znaczników czasowych. Język czeski okazał się również pomocny w momentach kiedy miałem problemy ze zrozumieniem różnych zawiłości językowych. Zapewne nie ustrzegłem się wielu błędów, więc wszelkie sugestie i poprawki do udostępnionej wersji napisów (oczywiście z zastrzeżeniem, że mogą być używane tylko w celach niekomercyjnych!) są mile widziane. W sumie to nawet dobrze by było zrobić jakąś korektę. Jeśli ktoś jest chętny, to proszę o kontakt. Tłumaczenie ze słuchu jest cholernie trudne, zwłaszcza jak koleś bełkocze z australijskim akcentem ;) Napisy są rezultatem zarwania trzech nocy, więc tym bardziej proszę o wyrozumiałość. Po zakończeniu tej żmudnej pracy moja refleksja na temat robienia napisów brzmiała: NIGDY WIĘCEJ! ;) Ale warto było!

Film urzekł mnie swoją prostotą i hipnotyzującym rytmem. Jak na S-F jest to dosyć nietypowy obraz. Obsadę można wyliczyć na palcach jednej ręki (dosłownie). Fabułę możnaby streścić w jednym zdaniu. Pewna Kosmitka dziwnym przypadkiem trafia na Ziemię i nawiązuje kontakt z Człowiekiem. W zasadzie cały film to dialog dwojga głównych bohaterów. Zdjęcia - garść australijskich krajobrazów. Efekty specjalne - zapomnijcie. Science fiction klasy B, rzekliby niektórzy niegodziwcy ;) Proszę państwa! Ten film to przede wszystkim desperacki manifest ekologiczny. To także interesująca metafora stosunków kobieta-mężczyzna. A może po prostu piękna opowieść o życiu i miłości? Rolf De Heer w sposób subtelny i wyważony mówi o rzeczach najistotniejszych. Śmieszy i wzrusza. Stawia też niewygodne pytania.




house_md.jpg

HOUSE M.D.


(PL: "Dr House")
(serial TV)

Reżyseria: Keith Gordon, Deran Sarafian (i inni)
Scenariusz: Peter Blake, Sara B. Cooper (i inni)
Produkcja: David Shore, Bryan Singer, Hugh Laurie (i inni)

Występują: Hugh Laurie, Lisa Edelstein, Robert Sean Leonard,
Jennifer Morrison, Omar Epps, Jesse Spencer, Peter Jacobson,
Kal Penn, Olivia Wilde, Anne Dudek (i inni)

No proszę - dopiero co pisałem ironicznie o wielbicielach seriali, a tu padam ofiarą kolejnego tasiemca. Mowa o rewelacyjnym serialu "Doktor House" (w oryginale "House M.D."), który zdobywa fanów na całym świecie, a dzięki naszej TVP2 - również w Polsce. Wielu jest takich, którzy niecierpliwie czekają na kolejny czwartek i dwa (tak, aż dwa!) odcinki Doktora House'a. Głównym bohaterem jest uzależniony od środków przeciwbólowych, wredny, olewający wszelkie zasady doktor Gregory House. Pomimo wielu wad, jest on jednak wyśmienitym fachowcem, uzbrojonym w zabójcze poczucie humoru i przenikliwy umysł pozwalający rozwiązywać najtrudniejsze medyczne zagadki ;) Galerię postaci uzupełnia zespół pomocników i przyjaciół House'a, a także dyrektor ośrodka Dr Lisa Cuddy. Często pojawiają się gościnnie mniejsze lub większe gwiazdy (np. David Morse, czy Robin Tunney) - twórcy serialu dobrze czuwają nad tym, byśmy się nie nudzili, snując kolejne intrygi i rewolucje w składzie zespołu Doktora House'a.

Serial nie mógł trwać wiecznie, zakończył się 8 sezonem odchodząc w glorii i chwale (ostatni odcinek pod genialnym tytułem "Everybody Dies"). Tym sposobem pożegnaliśmy na zawsze największego chama wśród lekarzy ;)




terminator_serial.jpg

TERMINATOR: THE SARAH CONNOR CHRONICLES


(serial TV)

Reżyseria: David Nutter
Scenariusz: Josh Friedman, James Cameron, Gale Anne Hurd

Występują: Lena Headey, Thomas Dekker, Summer Glau, Richard T. Jones

Śledzisz z wypiekami na twarzy losy bohaterów "Klanu" ? Biegniesz po pracy do domu by zobaczyć co też się dziś wydarzy w "Modzie na sukces" ? Nie przegapisz ani jednego odcinka " M jak mięso" ? Jeżeli na wszystkie pytania odpowiadasz twierdząco, wciśnij proszę RESET w kompie. Thank You for cooperation... Ale już zupełnie serio. Ciężko mnie zarazić serialem dłuższym niż Matrix. Fanem Terminatora, owszem jestem, ale bez przesadyzmu. Do wiadomości o serialu na podstawie filmów z Arnim podszedłem spokojnie, bez nerw ;) Serial niestety nieprędko zobaczymy w Polsce (o ile w ogóle zobaczymy), no chyba, że ktoś ma w domu amerykańskiego FOXa, albo... dostęp do neta. Bodajże pod koniec zeszłego roku pokazał się pilot serialu. No i totalne zaskoczenie. Serial poza tym, do czego przyzwyczaiły nas trzy pełnometrażowe filmy (czyli łbem o ścianę i trochę humoru) posiada... uwaga ... jeszcze większą głębię! Oczywiście jest wielu malkontentów, którzy powiedzą, że serial jest nudny, że Sarah Connor za młoda i wygląda jak siostra Johna, że Brian Austin Green (nie ściemniajcie mi tu, że nie oglądaliście Beverly Hills 90210), to już przegięcie itp. Jak już wspominałem, maniakiem serialowym nie jestem, a 9 odcinków połknąłem rach-ciach i chcę więcej ! A tu ploteczki krążą, że drugi sezon FOX wyemituje dopiero w maju. No skandal, no! Ja się już uzależniłem! ;) Lena Headey w roli Sary Connor jest bardzo przekonywująca. Po obejrzeniu 9-ciu odcinków obraz Lindy Hamilton staje się coraz bardziej rozmazany ;) Thomas Dekker w roli Johna Connora... Hmmmm... No, jest okay. Dać mu szansę ;) Summer Glau w roli terminatorki Cameron (jej imię pewnie na cześć Jamesa Camerona, hehe), to chyba najjaśniejsza postać serialu. Na początku wydaje się drętwa, ale po kilkunastu głupkowatych komentarzach, tekstach, które mogą się stać kultowe, nie sposób jej nie polubić. Genialny jest również Richard T. Jones w roli agenta FBI, który w trakcie prowadzonego śledztwa zaczyna wierzyć w roboty, Skynet, Dzień Sądu i cały ten bajzel. Dzięki niemu serial nabiera klimatu "The X-Files". Polecam!




vratne_lahve.jpg

VRATNE LAHVE


(PL: "Butelki zwrotne")

Reżyseria: Jan Sverak
Scenariusz: Zdenek Sverak

W roli głównej: Zdenek Sverak

Panów Jana i Zdenka Sveraków kojarzyć można przede wszystkim z nagrodzonym Oskarem ich wspólnym filmem "Kola". Tym razem skład podobny ;) a film, moim skromnym zdaniem, jest jeszcze lepszy! Zdenek Sverak w roli sfrustrowanego nauczyciela wyśmienity! Nauczyciel ów porzuca swoją dotychczasową walkę z kształtowaniem młodych, opornych umysłów na rzecz pracy w markecie. Konkretnie w punkcie skupu butelek. Jego relacje z żoną, córką, wnukiem, koleżką-nauczycielem z pracy - słowo daję - mogą przyprawić o ból brzucha (oczywiście ze śmiechu). Film warto zobaczyć z napisami i oryginalnym dźwiękiem, bo ... no wiadomo. Czeska język, śmieszna język. Wbrew pozorom film nie jest jedynie zabawną komedyjką. To mądre, ciepłe i wzruszające kino - łatwo trafiające do słowiańskiej duszy (pozdro dla słowiańskich braci Czechów). No i wszystkim fanom Pragi się spodoba, bo miasto, choć ukazywane dyskretnie, to jak zawsze magiczne :)




the_fountain.jpg

THE FOUNTAIN


(PL: "Źródło")

Reżyseria: Darren Aronofsky
Scenariusz: Darren Aronofsky i Ari Handel
Muzyka: Clint Mansell

Występują: Hugh Jackman, Rachel Weisz

Darren Aronofsky - reżyser takich filmów jak "Pi", czy "Requiem for a Dream" tym razem serwuje nam piękny, tajemniczy obraz, zbudowany na trzech historiach związanych z legendarnym biblijnym "Drzewem Życia". Pierwsza z historii opowiada o hiszpańskim konkwistadorze, który poszukuje dla swej Królowej owego Drzewa Życia. Druga historia, współczesna, dotyczy naukowca rozpaczliwie poszukującego lekarstwa do walki z rakiem, by uratować śmiertelnie chorą żonę. Trzecia historia to niesamowita wizja przyszłości, w której swego rodzaju "astronauta" eskortuje Drzewo Życia do odległej gwiazdy. W dwóch pierwszych przypadkach bohater zwie się Tomas Creo, natomiast astronauta nazywa się Tom. Reżyser sugeruje niejako mistyczne powiązanie tych trzech postaci, wręcz wydaje się, że podświadomie wiedzą one o istnieniu pozostałych wcieleń (reinkarnacja?). Podobnie jest z postacią Królowej Isabel i żony Tomasa - Izzy Creo, chociaż w jej myśli nie wnikamy - próbujemy poskładać tę układankę z perspektywy Tomasa/Tomasa/Toma ;) O ile fabuła jest niezłą zagadką, to dwie rzeczy są namacalnie pewne. Niesamowite obrazy i powalająca muzyka Clinta Mansella, która jego soundtrack do "Źródła" może uczynić jednym z naszych ulubionych. Nie widziałem tego filmu w kinie i bardzo żałuję, ukazał się na DVD, więc kto nie widział - biegiem do wypożyczalni! Muszę jednak objechać dystrybutora za olewanie polskiego widza. Wypadałoby zrobić chociaż polskie napisy do dodatków... Mam nadzieję, że będzie polska edycja BLU-RAY, bo bardzo chciałbym mieć ten film w najwyższej jakości obrazu!




la_vida_secreta.jpg

LA VIDA SECRETA DE LAS PALABRAS


(PL: "Życie ukryte w słowach")

Reżyseria i scenariusz: Isabel Coixet

Występują: Sarah Polley, Tim Robbins

Josef (Tim Robbins) - pracownik na platformie wiertniczej ulega wypadkowi. Jest poparzony i ma kłopoty ze wzrokiem. Na platformę przybywa pielęgniarka - Hanna, która ma za zadanie pomóc mu w powrocie do zdrowia. Jako, że jest to miejsce dosyć brutalnie odcięte od świata (tzn. stałego lądu) i na dodatek Hanna jest tu jedyną kobietą, jej obecność zdaje się być dla męskiej załogi nowym doświadczeniem. Josef i Hanna mają przed sobą wiele tajemnic, zmagają się z koszmarami z przeszłości, nie mogą jednak przeciwstawić się potrzebie przyjaźni, miłości, bliskości. Świetną grę aktorów dopełnia fantastycznie dobrany soundtrack. To tu właśnie po raz pierwszy usłyszałem "Hope There's Someone" Antony And The Johnsons. Nie muszę chyba tłumaczyć, że w takich okolicznościach zrobiło na mnie piorunujące wrażenie. Film bardzo smutny, trudny, ale nie można przejść obok niego obojętnie.




garden_state.jpg

GARDEN STATE


(PL: "Powrót do Garden State")

Reżyseria i scenariusz: Zach Braff

Występują: Zach Braff, Natalie Portman

Genialny, prosty i ciepły film, którym zachwycił się nawet sam Jean-Pierre Jeunet :) Nieprzypadkowo wymieniany wśród najlepszych filmów 2004 roku. Wyszukane poczucie humoru jest niewątpliwie zasługą Zacha Braffa, który nie dość, że napisał scenariusz i wyreżyserował film, to jeszcze zagrał w nim główną rolę. Andrew (Zach Braff) po latach nieobecności przyjeżdża do swego rodzinnego miasta na pogrzeb matki. Odstawia leki antydepresyjne przepisywane mu od lat przez ojca psychiatrę, z którym zupełnie nie potrafi się dogadać. Kompletnie również nie potrafi odnaleźć się w tym wszystkim, do czego wrócił. Poznaje Sam (Natalie Portman), dziewczynę jeszcze bardziej zakręconą niż on sam. Od tej pory zaczyna wszystko widzieć w innym świetle.




lost_in_translation.jpg

LOST IN TRANSLATION


(PL: "Między słowami")

Reżyseria: Sofia Coppola
Scenariusz: Sofia Coppola

Występują: Scarlett Johansson, Bill Murray, Giovanni Ribisi

Niemłody już i trochę zapomniany aktor telewizyjny Bob Harris (Bill Murray) przylatuje do Japonii nakręcić reklamówkę telewizyjną. Poznaje Charlotte (Scarlett Johansson) - młodą żonę fotografa wiecznie zajętego pracą (Giovanni Ribisi). Okazuje się, że pomimo dużej różnicy wieku potrafią razem ciekawie spędzać czas. Zaczyna ich łączyć specyficzny rodzaj przyjaźni. Nagle przestają czuć się samotni, zagubieni i znudzeni. Film szalenie interesujący, przede wszystkim ze względu na kulturę japońską, karaoke, gry video itd. Po prostu jesteśmy przez krótką chwilę na wycieczce w Tokio. Oczywiście główni bohaterowie znają jedynie podstawowe zwroty w języku japońskim, więc słaba jego znajomość prowadzi do wielu zabawnych sytuacji. Szczególnie wyrazista jest scena kręcenia reklamówki, kiedy japoński reżyser zasypuje Boba potokiem słów, tłumaczka zaś przekazuje mu jedynie krótkie polecenia i wskazówki. Kolorowe obrazki Tokio na długo zapadają w pamięć, podobnie jak oryginalna para Bob-Charlotte. Finałowa scena - mistrzostwo świata. Reasumując - filmowy majstersztyk, fantastyczne zdjęcia i genialnie dobrana muzyka. Jazda obowiązkowa dla każdego kinomana.




lotr.jpg

THE LORD OF THE RINGS:
THE RETURN OF THE KING


(PL: "Władca Pierścieni: Powrót Króla")

Reżyseria: Peter Jackson
Scenariusz: Peter Jackson, Philippa Boyens, Frances Walsh
Muzyka: Howard Shore

Występują: Elijah Wood, Viggo Mortensen, Orlando Bloom, John Rhys-Davies, Ian McKellen, Liv Tyler, Hugo Weaving

Wyprawa dobiega końca... Trzecia, ostatnia część trylogii po prostu wymiata! Nie ma potrzeby rozwodzić się nad każdą z nich, bo przecież tworzą całość historii. Zachwycaliśmy się do tej pory pejzażami, scenami bitewnymi, znakomitą grą aktorów, efektami specjalnymi, ale to co Peter Jackson zostawił nam "na deser"... To już szczyt wszystkiego! W filmie wciąż mamy to, co smakowało świetnie w poprzednich częściach najbardziej - wyraziste postacie, bajeczne zdjęcia. Kilkusekundowe ujęcia podziwiane przy otwartych "koparach". Czasem jest to zwykły refleks światła słonecznego, czasem sposób w jaki Legolas wskoczył na konia będąc "zgarniętym" z pola bitwy, ale takie szczególiki mają olbrzymi wpływ na postrzeganie całości. Muzyka Howarda Shore'a po prostu genialna. Całkiem zasłużenie trylogia zdobyła sobie popularność i uznanie porównywalne chyba tylko ze "Star Wars". Świadczy o tym liczba LOTR-owskich gadżetów na rynku. Fani trylogii po obejrzeniu wersji kinowych otrzymali również bajeczny prezent w postaci rozszerzonych wersji reżyserskich na DVD. Na BLU-RAY-u wyszły tylko wersje kinowe, co moim zdaniem jest jakimś nieporozumieniem. Kto to kupi?! Przecież wszyscy czekają na wersje rozszerzone? No cóż, pewnie jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę...




equilibrium.jpg

EQUILIBRIUM



Reżyseria i scenariusz: Kurt Wimmer

Występują: Christian Bale, Emily Watson, Taye Diggs, Sean Bean

Film ten może nowy nie jest (2001), ale dopiero teraz u nas robi się o nim głośno. Zupełnie załużenie. Kurt Wimmer rysuje przed nami mroczną wizję przyszłości ludzkości pozbawionej uczuć, społeczeństwa rządzonego silną ręką. Wszelkie przejawy życia duchowego, sztuki itp. są brutalnie miażdżone. Na szczycie totalitarnego ustroju stoi tzw. "Ojciec" mający pod sobą oddane wojsko i "oficerów" zwanych Klerykami. Co lepsi z nich uprawiąją coś na kształt wschodniej sztuki walki z pistoletami (kłania się Matrix, wiele tu zapożyczeń z tego filmu, ale to absolutnie zaleta). Na szczęście Equilibrium nie jest jednym wielkim efektem specjalnym, oprócz świetnych scen walk mamy również świetną fabułę i niezły scenariusz. Znakomita rola Christian'a Bale'a, którego niektórzy może pamiętają z filmu Stevena Spielberga "Imperium słońca" (1987). Warta odnotowania jest również obecność Emily Watson (mi ona zapadła w pamięci głównie dzięki roli w "Przełamując fale" Larsa von Triera). Film ten na pewno umili czas oczekiwania na kolejne Matrixy :-) Polecam!




keeping_the_faith.jpg

KEEPING THE FAITH


(PL: "Zakazany owoc")

Reżyseria: Edward Norton

Występują: Ben Stiller, Jenna Elfman, Edward Norton

Niewiele jest komedii obyczajowych godnych uwagi, w tym przypadku na półeczce z ulubionymi filmami musiałem zrobić nowe miejce :-) Wszystko dzięki znakomitej trójce aktorskiej. Jenna Elfman (znana dzięki serialowi "Dharma i Greg", świetnemu z resztą) jest absolutnie idealna w roli Anny Reilly. To chyba obecnie jedna z najciekawszych aktorek komediowych (sorry Jenna, że cię zaszufladkowałem, ha ha). Edward Norton (ten film to jego debiut reżyserski) ma za sobą całą masę świetnych ról u boku "topowych" aktorów (np. Roberta de Niro). Tutaj jest naprawdę bardzo przekonywujący w roli księdza. Żeby było śmiesznie Ben Stiller (ja znam go tylko i wyłącznie z ról komediowych) gra rabina. Reasumując cała trójka zagrała świetnie. A o czym jest film ? Ano Jake (Stiller) i Brian (Norton) przyjaźnili się od dziecka z Anną (Elfman). Niestety jeszcze w czasach szkolnych Anna wyjechała z rodziną i chłopaki stracili z nią kontakt. Długo, długo się nie widzieli. Są już dorośli. Jake-rabin i Brian-ksiądz wciąż są najlepszymi kumplami i nagle jak grom z jasnego nieba spada na nich wiadomość, że Anna przyjeżdża do Nowego Jorku i chce się z nimi spotkać. Kiedy staje przed nimi piękna kobieta, ani rabin, ani ksiądz nie ukrywają nawet, że nie jest im obojętna. Problem w tym, że rabin powinien ożenić się z Żydówką, a ksiądz to ma "szlaban" na kobiety ;-) No i cała trójka zaczyna mieć kłopoty... Film jest niesamowicie ciepłą komedią o przyjaźni i nie tylko. Polecam!




dzien_swira.jpg

DZIEŃ ŚWIRA



Reżyseria: Marek Koterski

Występują: Marek Kondrat, Piotr Machalica

No proszę. Spodziewałem się kolejnej głupawej komedyjki w stylu Kilera, a tu takie miłe zaskoczenie. Tragikomedia jak marzenie. Pobudzająca do refleksji nad własnym życiem. Czy nie jesteśmy przypadkiem takimi Adasiami Miauczyńskimi ? Główny bohater to rasowy inteligent, nauczyciel języka polskiego w szkole, śmieszny i tragiczny jednocześnie. Oglądamy beznadziejną walkę Adasia o lepszy świat i... chyba o lepszego Adasia Miauczyńskiego. Jest to jednak walka z góry skazana na niepowodzenie. Poraża obleśny naturalizm - Adaś podciera tyłek, Adaś "wali konia", Adaś recytuje sonety Mickiewicza... Obleśne, przekolorowane i wyolbrzymione. Humor czasami prostacki i niesmaczny, ale... przecież to otaczająca nas rzeczywistość. Często prostacka i niesmaczna. "W życia wędrówce, na połowie czasu, straciwszy z oczu szlak niemylnej drogi, w głębi ciemnego znalazłem się lasu". Adaś-poeta kontra gówno dnia codziennego - dosyć ostra mieszanka. Film nieźle "daje" po głowie, na pewno nie jest to kino lekkie, łatwe i przyjemne. Dlatego bardzo mi się podobało :-) Marek Kondrat na pewno w jednej z życiowych ról. Nie wiem czemu, ale film zdecydowanie ustawiłbym na tej samej półce co np. "Spis cudzołożnic" Jerzego Stuhra. Może dlatego, że lubię takie "półki" z kinem moralnego niepokoju. Film na pewno nie spodoba się wszystkim. Stworzeniom myślącym na pewno się spodoba ;->




memento.jpg

MEMENTO



Reżyseria: Christopher Nolan

Występują: Guy Pearce, Carrie-Anne Moss, Joe Pantoliano

Wyobraź sobie, że masz zaniki pamięci. Dosyć specyficzne-tracisz pamięć w krótkich okresach czasu, nie pamiętając co się działo 10 minut temu! Koszmar! Na taką dysfunkcję cierpi główny bohater filmu. Mało tego. Próbuje rozwikłać zagadkę kryminalną - poszukuje mordercy swojej żony. Ciągle robi szybkie notatki na zdjęciach wykonanych polaroidem, nieudolnie kompletuje elementy układanki, która wciąż mu się rozsypuje. Akcja filmu w dodatku nie toczy się chronologicznie, tak więc widz jest w ciągłym szoku :-) Mamy tutaj też matrixową pannę Carrie-Anne Moss, która podobno jest jedyną osobą rozpoznawaną gdy założy ciemne okulary ;-) Film trzeba koniecznie zobaczyć - nie ma takiego drugiego. Wciąga, oj wciąga... Świetny pomysł i genialna jego realizacja. Niezła rola Guy'a Pearce'a.




american_beauty.jpg

AMERICAN BEAUTY



Reżyseria: Sam Mendes

Występują: Kevin Spacey, Annette Bening

Skoro o Kevinie Spacey mowa, nie sposób pominąć w jego filmografii rewelacyjnego oskarowego "American Beauty". To jeden z moich ulubionych filmów i chyba najlepsza kreacja Pana Spacey. Oto podstarzały facet tkwiący po uszy w monotonii i bylejakości bierze się w garść i zaczyna żyć ostro. Podkochuje się w koleżance nastoletniej córki, popala z młodocianym dilerem narkotyków trawę... Jego życie zaczyna nabierać kolorów i wtedy... Zobaczcie sami. Rewelacyjny czarny humor. Rewelacyjny scenariusz. I jak zawsze rewelacyjny Kevin Spacey. Pozycja obowiązkowa dla wytrawnego kinomana.




shipping_news.jpg

THE SHIPPING NEWS


(PL: "Kroniki portowe")

Reżyseria: Lasse Hallstrom

Występują: Kevin Spacey, Judi Dench, Julianne Moore, Cate Blanchett

Płynąca powoli, lecz szalenie fascynująca opowieść o przeciętnym, lekko anemicznym facecie - Quoyl'u (Kevin Spacey), którego los rzucił z cywilizacji na małą wysepkę, opuszczoną 50 lat wcześniej przez jego rodzinę. Życie Quoyla nie rozpieszcza. Ubóstwiana przez niego żona, nawiasem mówiąc strasznie wredna, paskudna i niewierna baba, ginie w wypadku samochodowym. Nieco wcześniej umierają jego rodzice. Jedyna rodzina jaka pozostała Quoylowi, to córka Bunny i ciotka Agnis. Za namową tej ostatniej nasz bohater podejmuje życiową decyzję i postanawia przeprowadzić się na wyspę, "gdzie diabeł mówi dobranoc" ;-) Najmocniejszą stroną tego obrazu są kreacje aktorskie, głównie Kevina Spacey oraz niesamowite krajobrazy Nowej Funlandii. To film intrygujący, mroczny, ale zarazem niesamowicie ciepły. Jak zwykle Kevin bez problemu zyskuje sympatię widza, pomimo pewnej nieporadności życiowej postaci i jakiejś takiej apatii. Może dlatego widz tym bardziej cieszy się, jak Quoylowi coś zaczyna w życiu wychodzić :-) Ja jeszcze chciałbym podkreślić rewelacyjny humor, czasem czarny oraz świetną, klimatogenną muzykę. Generalnie jest to film o poszukiwaniu własnych korzeni i o znaczeniu więzi międzyludzkich w życiu, a wszystko dzieje się w krainie "żywcem" wyciętej z opowieści o sztormach, duchach i piratach :-)




alternative.jpg

LE FABULEUX DESTIN D'AMÉLIE POULAIN


(PL: "Amelia")

Reżyseria: Jean-Pierre Jeunet
Muzyka: Yann Tiersen

Występują: Audrey Tautou, Mathieu Kassovitz

Jestem pewien, że wszyscy, którzy już ten obraz widzieli, totalnie się w nim zakochali :-) Jest w tym filmie jakaś nieokreślona magia. Wszystkie elementy współgrają, każdy maleńki szczegół ma znaczenie, a tytułowa bohaterka jest tak zabójczo urocza! To film szalenie romantyczny, ale nie cukierkowy. Piękny, ale nie banalny. Cóż, zawsze uważałem, że szczęśliwie mieszkamy na kontynencie, gdzie myślenie i odbieranie świata ma poszerzony "eteryczny" wymiar. Kino francuskie, tak zasłużone dla kultury światowej, dorobiło się kolejnego symbolu. Jest nim Amelia, kobietka pochłonięta "poprawianiem" życia innych ludzi, zupełnie zapominająca o pogoni za własnym szczęściem. Okazuje się jednak, że dobro skierowane "na zewnątrz" zawsze wraca do "nadawcy" ze "zdwojoną siłą" :-) Ciekawe jest przedstawienie postaci poprzez drobne szczegóły, lubiane i nie lubiane. Na przykład Amelia lubi patrzeć na twarze innych ludzi podczas seansu w kinie, zanurzać rękę w worku z ziarnem, czy też puszczać "kaczki" na wodzie :-) Zabawne, ale nie zdajemy sobie sprawy, że takie drobiazgi mówią o człowieku o wiele więcej, niż np. "ładne, ciemnookie, niewysokie, szczupłe dziewczę" ;-) Autor filmu osiągnął to, co zamierzał. Sprawił, że nawet drugoplanowe postacie filmu są "trójwymiarowe", ukazane "od środka". Dodatkowych wrażeń dodaje piękna muzyka Yanna Tiersena, tętniąca klimatem francuskich uliczek, kafejek, mostów... Strzał w dziesiatkę! To naprawdę robi wrażenie :-) Krytyka przyjęła film niezwykle ciepło. Pokazany na festiwalu w Cannes poza konkursem, został okrzyknięty najciekawszym obrazem tej "imprezy". Film wprawdzie nie zdobył Oskara, ale przecież Amerykańce nie wiedzą co dobre ;-) Tam chyba się chętniej łyka wojenne "łubudubu" Ridleya Scotta ;-) Nieprzypadkowo to był pierwszy film, który kupiłem na BLU-RAY! Ponadczasowy!




mullholland_drive.jpg

MULHOLLAND DRIVE



Scenariusz i reżyseria: David Lynch

występują: Naomi Watts, Laura Elena Harring, Justin Theroux, Ann Miller

David Lynch swoim filmem zabija nam porządnego ćwieka ;-) Dopisek na plakatach Mulholland Drive głoszący "rozwiąż zagadkę" jest jak najbardziej na miejscu. Dwie kobiety, jakaś kryminalna afera, nastrój tajemnicy, napięcie chwilami rodem z najlepszych horrorów, wreszcie rewelacyjny, wyszukany humor. A - zapomniałbym o muzyce - potęguje ona i tak już wybujały klimat będący skrzyżowaniem innych dzieł mistrza, a mianowicie filmu "The Lost Highway" i serialu TV "Twin Peaks". Widz z każdą minutą dokłada sobie w głowie kolejny element układanki, ale "im dalej w las", tym bardziej nic nie pasuje ;-) Ponoć dobry film, to taki, którego nie da się opowiedzieć ;-) To jest bardzo dobry film :-) Co tak naprawdę (do cholery) wydarzyło się na Mulholland Drive ? ... To zagadka do rozwiązania dla każdego z nas - indywidualnie. Czas - start!




potemy.jpg

KABARET "POTEM" - BAJKI DLA POTŁUCZONYCH

Występują: Joanna Kołaczkowska, Dariusz Kamys, Władysław Sikora, Leszek Jenek, Mirosław Gancarz, Adam Pernal

W moim prywatnym archiwum dobrego humoru produkcje tego zielonogórskiego kabaretu zajmują prawie tyle miejsca, co Monty Python. Opisywanie wszystkich programów "Potemów" zajęłoby sporo miejsca, więc wspomnę ten najbardziej znany. Mowa oczywiście o legendarnych "Bajkach dla potłuczonych". Program ten składa się z zabawnych scenek i piosenek będących wariacjami na temat popularnych bajek. Kabaret działał w latach 1984-1999. Jego liderem był Władysław Sikora, który popełnił dla niego wiele tekstów, a także był scenarzystą i reżyserem przedstawień. Zanim kabaret rozwiązał się w glorii i chwale miałem na szczęście okazję obejrzeć go na żywo (a był to program "Serca jak motyle"). Obecnie Joanna Kołaczkowska i Dariusz Kamys występują w kabarecie "Hrabi", Leszek Jenek zasilił szeregi kabaretu "Ciach", a Władysław Sikora z Adamem Pernalem tworzą kabaret "Adin".




dancer_in_the_dark.jpg

DANCER IN THE DARK


(PL: "Tańcząc w ciemnościach")

Reżyseria: Lars von Trier

Występują: Björk, Catherine Deneuve, David Morse, Peter Stormare

Przyznam się, że jako fan-maniak Björk nie posiadałem się ze szczęścia na wieść o wspólnym projekcie mojej ulubionej artystki z genialnym von Trier'em. Któż jednak spodziewałby się, że film zdobędzie Złotą Palmę w Cannes, a Björk zostanie najlepszą aktorką tego festiwalu ? Moim zdaniem zupełnie zasłużenie. Jakby tego wszystkiego było mało - Björk skomponowała genialną muzykę do tego obrazu. Opowiadanie treści byłoby zbrodnią - ten film po prostu TRZEBA zobaczyć. Jest mocny, widziałem go dwa razy - chyba o jeden raz za dużo. Filmy von Trier'a zachwycają i odpychają jednocześnie. Tak było z "Idiotami", tak było z "Przełamując fale". Wszystkie są warte obejrzenia, wszystkie wywołują sprzeczne uczucia... Lars upodobał sobie widocznie takie szarpanie emocji u widzów... To działa... I to jak... Ale ja już nie chcę ich oglądać... Chcę coś płytkiego, głupiego i śmiesznego. Zupełnie niepodobnego do otaczającej nas von-trierowskiej rzeczywistości :-(




monty_python.jpg

MONTY PYTHON'S FLYING CIRCUS


(PL: "Latający Cyrk Monty Python'a" - serial TV - 1969-1974)

Reżyseria: Ian MacNaughton, John Howard Davies

Występują: John Cleese, Graham Chapman, Eric Idle, Terry Gilliam, Terry Jones, Michael Palin, Carol Cleveland, Connie Booth

Mijają kolejne dekady, a skecze grupy Monty Python'a są wciąż aktualne! To absolutna klasyka humoru spod znaku nonsensu. Co ważne humor ten nie oszczędzał nikogo i nie uznawał żadnych świętości. Dostawało się wszystkim klasom społecznym, robotnikom, inteligencji, duchownym, wojsku itd. Serial powstawał dla angielskiej BBC. Nasza TVP emitowała go z genialnym tłumaczeniem Tomasza Beksińskiego. W ciągu 5 lat powstało 45 odcinków. Gdyby zapytać współczesnych twórców komediowych i kabaretowych o źródła inspiracji, na bank jako jedno z nich wymienią Monty Pythona. Ten specyficzny humor śmieszył mnie od dziecka i tak już mi zostało. Do historii przeszły takie skecze jak "Ministerstwo Głupich Kroków", "Martwa papuga", czy "Hiszpańska inkwizycja". Trzeba koniecznie wspomnieć, że grupa Monty Pythona ma również na koncie kilka wybitnie śmiesznych filmów długometrażowych, a wymienię tylko "Świętego Graala" (płakałem ze śmiechu już na napisach początkowych), "Żywot Briana" (z przebojem "Always Look At The Bright Side Of Life") i "Sens życia wg Monty Python'a" (m.in. pamiętny żarłok w restauracji). Wydaje mi się, że sporo z ducha Monty Pythona miały odcinki polskiego "Za chwilę dalszy ciąg programu". Również polecam!