stacey_kent_top.jpg

STACEY KENT - Poznań 22.11.2013 - MTP Sala Ziemi

Na wstępie chciałbym gorąco podziękować mojej kochanej Paulince, że mnie na ten koncert zaprosiła :) Musiałem przed nim troszkę nadrobić zaległości (m.in. posłuchać najnowszej płyty, którą Stacey po koncercie oczywiście nam podpisała). Czego można było się spodziewać po występie wokalistki, która w świecie jazzu jest już ikoną?

Muzycznej uczty - i tak też było. Stacey pojawiła się na scenie w towarzystwie męża/muzyka/kompozytora/producenta - Jima Tomlinsona oraz skromnego zespołu: pianisty, perkusisty i basisty, który wyglądał jak Jamie Cullum ;) Rozpoczęła od utworów z "The Changing Lights". Nagłośnienie było fantastycze i w pełni pozwalało delektować się grą muzyków (zapewne należących do najlepszych z najlepszych) jak i samym wokalem Stacey, która w kilku utworach zagrała również na gitarze klasycznej. Na te 1,5 godziny zostaliśmy więc oczarowani dźwiękami, ale również i samą Stacey Kent, która okazała się być przesympatyczna i między utworami opowiadała różne ciekawe historyjki (m.in. wpominała niezapomniany dla całego zespołu koncert w Poznaniu, podczas którego strasznie padał deszcz i ze sceny było widać jedynie morze parasoli). Stacey bardzo ciepło wypowiadała się również o Marku Niedźwieckim i o rozmowach z nim (na końcu relacji znajduje się link, pod którym można posłuchać rozmowy Marka ze Stacey w radiowej Trójce w dniu koncertu w Poznaniu). Co ciekawe artyści do Poznania przyjechali z Warszawy pociągiem (bo, jak się wyrazili, bardzo lubią ten środek transportu i korzystają z niego tak często, jak się tylko da).


Podczas koncertu mogliśmy posłuchać głównie utworów z "The Changing Lights", starszych kompozycji i jazzowych standardów, jak również kompozycji artystów brazylijskich i francuskich (m.in. Serge'a Gainsbourg'a). Szczególnie ciekawie brzmiały kompozycje w klimatach bossa novy. Stacey zafundowała nam też niezłą lekcję języków obcych ;) Śpiewała nie tylko po angielsku, ale również po francusku i portugalsku. Ujęła nas jej naturalność, niesamowita łatwość operowania swoim głosem oraz fantastyczny kontakt z publicznością. Bohater drugiego planu - Jim porażał wręcz perfekcją gry na saksofonach i flecie. Bywało, że chwytał za gitarę i "przeszkadzajki". Godne podziwu były również popisy pana pianisty. Perkusista miał nawet swoje "5 minut" - dosłownie. Szkoda, że basista i pianista nie zostali w ten sposób wyróżnieni - moim zdaniem, jak się mają popisywać, to wszyscy ;) Ale to już tak w ramach "czepiania się" na siłę ;)

Udało się wymusić dwa bisy (owacja na stojąco), a następnie, już po zakończeniu koncertu puściliśmy się biegiem do stanowiska z płytami, żeby zająć dobrą miejscówę w kolejce do Stacey. Sama Stacey nie kazała zbyt długo na siebie czekać. Podziękowała panom sprzedającym płyty (pełna kulturka) i zabrała się do podpisywania i rozmów z fanami. Poniżej fotka jako dowód, że dostaliśmy bardzo ładną dedykację na płycie "The Changing Lights" :)



Tutaj można posłuchać >> rozmowy Stacey Kent z Markiem Niedźwieckim w Trójce.

A tutaj utworu "One Note Samba" - oficjalnej zapowiedzi najnowszej płyty "The Changing Lights":




R E K L A M A



WSZYSTKIE RELACJE Z KONCERTÓW:

steven_wilson_2016.jpg stacey_kent_2013.jpg anathema2013.jpg knopfler.jpg radiohead.jpg coldplaypraha.jpg gilmourgdansk.jpg u2chorzow.jpg