defil_klasyk_top.jpg

Gitara klasyczna od Defila: HS-20 (menzura 620 mm)

Czasami na popularnym portalu aukcyjnym "alledrogo" trafiają się ciekawe gitarowe okazje. Warto zaglądać również na stronkę tablica.pl. Tym razem przedstawiam gitarkę wylicytowaną za 5 zł. (wraz z kosztami wysyłki wyszło 33 zł.). Jest to duży klasyk, prawdopodobnie wyprodukowany w końcówce lat 70-tych lub na początku lat 80-tych XX wieku.

Po dotarciu przesyłki i odpakowaniu wiosła okazało się, że klasyk ten (mając na uwadze jego niską cenę) jest w stanie co najmniej zadowalającym. Zdrowe, mocne, wysezonowane drewno, bez jakichkolwiek uszkodzeń pudła lub gryfu. To się naprawdę rzadko zdarza. Oryginalne klucze po nasmarowaniu pracują dostatecznie dobrze. Gryf prosty. Jedyne, do czego można się było na wstępie przyczepić, to wyrwana ze środka etykieta (stąd problem w szacowaniu daty produkcji, karygodne barbarzyństwo) oraz zastosowanie w roli siodełka mostka jakiegoś dziwnego, przezroczystego, miękkiego plastiku (wyglądał jak ukrojony kawałek linijki szkolnej).

Oczywiście wygląd gitary nie powala na kolana, dobrego brzmienia z wyjściowej prowizorki sprzętowej też nie wyciśniemy, więc zabieram się do remontu.

W kwestii wyglądu chciałbym zrobić to samo, co w przypadku Parlora 1/2. W tym celu zeszlifowałem wierzch pudła oraz dodatkowo wierzch główki. Tym razem (aby trochę ułatwić sobie ten proces) użyłem najpierw zdzieraka firmy Stanley (tzw. SURFORM Strug). Posiada on wymienne ostrza, które wyglądają trochę jak tarka do ścierania warzyw i owoców. Nie polecam sprawdzania poziomu naostrzenia palcami. To narzędzie jest cholernie ostre. Zdzierać należy więc z wyczuciem by nie narobić zbyt głębokich śladów w drewnie. W przyszłości planuję przetestować cykliny ręczne, jednakże jak na razie z efektów działania zdzieraka jestem zadowolony. Nie jest on drogi, kosztuje od kilkunastu do 20 zł. (zamontowane ostrze - jedno w komplecie). Cyklina prawdopodobnie od razu zapewni proste powierzchnie, natomiast zdzierak jedynie przygotował grunt do poprawek papierem ściernym, które nie wymagały już wielkiego wysiłku.

zdzierak.jpg

Jak widać na powyższych fotkach pudło na tym etapie wymagało jeszcze przetarcia powierzchni przed malowaniem (w miejscach, gdzie są ciemniejsze plamy). Główka jest już przetarta prawidłowo (w miarę jednolita powierzchnia). Nie zawsze uda się uzyskać jasną jednolitą powierzchnię surowego drewna, głównie z powodu naturalnych przebarwień, skaz, gorzej jeśli są to np. ciemne ślady po sękach. W tym przypadku nie ma to większego znaczenia, a i do szlifowania nie trzeba się jakoś mocno przykładać, skoro na wierzch pójdzie bardzo ciemna bejca.

R E K L A M A



Dodatkowo pozbyłem się prowizorycznego siodełka mostka i przygotowałem nowe z lepszego materiału. Jest to wprawdzie tylko plastik, ale specjalnie przeznaczony do tego celu. Nowe siodełko musiałem troszkę "odchudzić" papierem ściernym. Jest ono celowo zbyt wysokie, by po założeniu strun móc określić wysokość bliską ideału (i wtedy będzie szlifowanko).

Następnie przygotowałem gitarę do bejcowania. W tym celu okleiłem taśmą malarską granice, dokąd ma sięgać bejca. Mój patent polega na wykorzystaniu faktu, iż binding ma 3 warstwy, w tym jedną: czarną. Malowanie sięga do czarnej warstwy, dzięki czemu po odklejeniu uzyskuję ładny biały "pojedynczy" binding.

zaklejone.jpg

Naturalnie jeśli ktoś chciałby pozostawić binding w wersji 3-warstwowej, wtedy musi zakleić go w inny sposób (niewątpliwie będą wymagane poprawki) lub (jeszcze lepiej) odkleić go, i potem przykleić na nowo. Jak widać na pierwszej z poniższych fotek, gitara pomalowana (3 razy) bejcą jest bardzo ciemna, niemal czarna. Proces ten nazywam "pieszczotliwie" etapem "gównowania" ;) Maluję ją tak mocno, by potem podczas szlifowania nie "dokopać" się zbyt szybko do drewna. Jeżeli naszym celem jest zachowanie w 100% rysunku drewna, należy bejcę w bardzo małych ilościach WCIERAĆ w drewno. Ale to już zupełnie inna historia.

niespalony2_2.jpg

Druga fotka przedstawia wygląd gitary po szlifowaniu, zamontowaniu kluczy, siodełka mostka, przyklejeniu ozdobnego pickguardu oraz założeniu strun. Teraz stopniując szlifowanie / gramatury papieru ściernego można uzyskać docelowy wygląd naszej "Niespalonej" ;) Wymaga on jeszcze troszeczkę dopracowania. Przeszlifowałem nieco podstrunicę i progi. Nie używam kostek do gry, więc doklejony pickguard pełni jedynie rolę ozdobnika ;) Niektórym bardziej oblatanym wiosłomaniakom pickguard ten może się kojarzyć z niezbyt poważanymi chińskimi wyrobami gitaropodobnymi (bywa w nich stosowany), ale na szczęście pickguard nie gra, a gitara zaiste grzmi jak dzwon! :)

klasyk_4_4_det.jpg

Do środka pudła wkleiłem naklejkę (etykietę) odtworzoną z oryginalnej stosowanej w Defilu pod koniec lat 80-tych. Wymagała retuszu (oryginał był pochlapany farbą), ale zabawa ta się opłaciła - wyszedł z tego świetny wzorzec do wielkokrotnego wykorzystania. Zależało mi też na dodaniu markerów progów. Żeby nie maltretować zbytnio podstrunicy postanowiłem zrezygnować z tradycyjnych wklejanych kropek na rzecz folii samoprzylepnej.

Wiadomo, są różne wymyślne kształty markerów. Tutaj od początku oczyma wyobraźni widziałem je w kształcie zwykłych trójkątów lub tzw. "zębów rekina". Ostatecznie zdecydowałem się na trójkąty, coraz to węższe wraz ze zwiększającą się odległością na gryfie. Pytanie zasadnicze.
Z czego zrobić takie markery? Najlepsza byłaby samoprzylepna okleina (folia) do mebli. Można ją po przyklejeniu dodatkowo nieco ogrzać suszarką (mocniej się przyklei). Ja zastosowałem folię ozdobną, bo taką akurat znalazłem w domu. Posiada ona zabawny efekt pojawiających się pod różnymi kątami gwiazdek "3D". My Little Pony, Barbie & Hello Kitty APPROVE! :D

klasyk_4_4.jpg

Tak więc wraz z markerami pojawiła się lepsza orientacja (należę zdecydowanie do osób, które bez markerów gubią się na gryfie). Założyłem również nowe struny z nieco wyższej półki (D'Addario PRO ARTÉ). Nie pozostaje nic innego jak tylko GRAĆ :)

Owszem, trzeba mieć trochę szczęścia, by trafić na dobrze wykonany, a potem przyzwoicie traktowany egzemplarz, ale jak już się taki trafi - zazwyczaj brzmi zaskakująco świetnie. Tego HS-20 wylicytowałem za 5 zł., więc nie miałem wyolbrzymionych oczekiwań, spodziewałem się raczej czegoś zwyczajnego. Tymczasem ta konstrukcja z lat 80-tych może śmiało konkurować ze współczesnymi hiszpańskimi "budżeciakami".

DEFIL HS-20 - gitara klasyczna - ciekawostki:

- menzura: 620 mm
- podstrunnica płaska (bez radiusa)
- szerokość podstrunnicy na progu zerowym - 5 cm
- szerokość podstrunnicy na progu XII - 6 cm
- próg zerowy: obecny
- ilość progów: 19

Próbka dźwiękowa:




ODWIEDŹ KONIECZNIE: defil-vintage.jpg bonimedia.jpg lutniczy.jpg