anathema_plakat_mini.jpganathema_bilety.jpg

"We are just a moment in time,
A blink of an eye,
A dream for the blind,
Visions from a dying brain,
I hope you don't understand".


W zasadzie ten cytat z koncertu (a konkretnie z utworu "Shroud Of False") mógłby posłużyć za całą recenzję tego wydarzenia ;) Sposób w jaki Vincent "wywarczał" linijkę "visions from a dying brain" (bajdełej został za to nagrodzony niezłą owacją) będzie niewątpliwie jedną z rzeczy, którą będę pamiętać do końca życia chyba ;)

Koncert odbył się 24.10.2013 roku w poznańskim klubie Blue Note. Bilety nabyłem grubo ponad miesiąc wcześniej z zamiarem sprawienia imieninowej niespodzianki mojej Paulince :) Pośpiech był wskazany, bo bilety rozchodziły się jak przysłowiowe świeże kajzerki. Około tygodnia przed koncertem wróbelki ćwierkały, że jest wyprzedany.

Moja przygoda z Anathemą zaczęła się pod koniec lat 90-tych, kiedy to namiętnie słuchałem najcięższych odmian metalu. Potem troszeczkę mi przeszło, choć wciąż sięgałem po takie rzeczy jak Opeth, Bloodbath, czy Porcupine Tree. Całkiem niedawno zacząłem odkrywać "nową twarz" Anathemy - z płyt "składankowych": "Hindsight" i "Falling Deeper". Z miejsca zostałem oczarowany, a najnowszy album "Weather Systems" tylko mnie utwierdził w przekonaniu, że obok tej kapeli nie można przejść obojętnie.

Miało to być nasze pierwsze spotkanie z Anathemą na żywo, więc w ów czwartkowy wieczór udaliśmy się z Pauliną do Blue Note'a niczym na czeski film. Przepełnieni znakami zapytania ;) Na miejscu okazało się, że warto było przyjść wcześniej i zająć dobrą miejscówkę prawie pod samą sceną.



Anathema pojawiła się punktualnie w składzie: Danny i Vincent Cavanagh oraz Lee Douglas. Na pierwszy ogień poszło "Thin Air", a następnie powalające "Untouchable Part 1 & 2". Danny walczył z samplerem i innymi sprzętami, które sprawiały mu różne psikusy, ale z każdej kłopotliwej sytuacji wychodził obronną ręką, serwując publice przy okazji różne żarciki :) Głos Vincenta z płyty na płytę podobał mi się coraz bardziej, jednak to, co wyprawiał na żywo... Szacun, naprawdę wielki szacunek. Absolutna perfekcja. Lee również fantastyczna, choć ją akurat mieliśmy okazję podziwiać rzadziej, bo na większości kawałków (tych starszych) znikała ze sceny.



Danny miał moment "solo". Wówczas powiedział coś w stylu, że "teraz scena jest cała jego i może robić co chce" :) Zaczął grać i śpiewać "Brothers In Arms" Dire Straits, po czym przerwał i wyjaśnił, że Knopfler to jego bohater :) Naturalnie wykonał "swój" kawałek, czyli "Are You There?". Jeden z żarcików dotyczył również znacznej ilości Polaków podczas koncertów na wyspach. Vincent podkreślał, że Polska jest dla zespołu bardzo ważna i mają tu bardzo dużo fanów od samego początku swojego istnienia ("w Wielkiej Brytanii nie jesteśmy aż tak bardzo znani, wy byliście pierwsi"). Zabawny był również moment, kiedy Vincent został poprawiony przez fana (Pawła) w kwestii daty rozpoczęcia przez Anathemę grania koncertów akustycznych. Vinnie od razu zareagował przedstawiając go jako stałego bywalca koncertów praktycznie od początku istnienia zespołu. Najwyraźniej Anathema ma fanów, którzy wiedzą więcej o zespole niż jego członkowie ;)



To był zdecydowanie magiczny wieczór. Nie zabrakło momentów wzruszających (szczególnie "Untouchable Part 1 & 2", "Dreaming Light", "Flying", "Fragile Dreams"), jak i niezłego szaleństwa ("Deep", "The Beginning And The End"). Publika świetnie bawiła się także podczas coverów Pink Floyd: "High Hopes" i "Another Brick In The Wall". Ciekawostką było wykonanie coveru U2 "With Or Without You", przed którym to utworem Danny stwierdził, że gdyby napisał tę piosenkę byłby zapewne "fuckin' millionaire" ;)




Czas płynął nieubłaganie i po fantastycznym wykonaniu "Fragile Dreams" bracia i Lee pożegnali się i zniknęli za kulisami. Udało się nam wymusić jeszcze jeden (planowany, hehe) bis, czyli wspomniane "Another Brick...", a następnie drugi, chyba niezbyt planowany, bo Vincent pojawił się już przebrany w inne ciuchy i w czapce. Skomentował sytuację żaląc się, że powinien być już w łóżku ;) Po krótkiej naradzie bracia zdecydowali się, że zagrają coś z repertuaru nieśmiertelnych Beatlesów. Padło na "Eleonor Rigby" i z refrenem "Ah, look at all the lonely people" na ustach zakończyliśmy ten piękny, fantastyczny, nierealny wręcz wieczór. Chłopaki (i Lee) obiecali, że zobaczymy się za rok. Cóż, jesteśmy z Pauliną pod tak ogromnym wrażeniem, że trzymamy za słowo :)



Zdjęcia dzięki uprzejmości: majakasztelan.pl

Setlista: ANATHEMA acoustic / Blue Note - Poznań - 24.10.2013:

01. Thin Air
02. Untouchable, Part 1
03. Untouchable, Part 2
04. Deep
05. Dreaming Light
06. The Beginning and the End
07. Flying
08. Shroud of False
09. Lost Control
10. Destiny
11. Inner Silence
12. One Last Goodbye
13. Are You There?
14. High Hopes (cover Pink Floyd)
15. A Natural Disaster
16. Parisienne Moonlight
17. With Or Without You (cover U2)
18. Fragile Dreams

BIS 1:
19. Another Brick In The Wall (cover Pink Floyd)

BIS 2:
20. Eleanor Rigby (cover The Beatles)

R E K L A M A



WSZYSTKIE RELACJE Z KONCERTÓW:

steven_wilson_2016.jpg stacey_kent_2013.jpg anathema2013.jpg knopfler.jpg radiohead.jpg coldplaypraha.jpg gilmourgdansk.jpg u2chorzow.jpg